niedziela, 28 sierpnia 2016

Przywitanie-Dobrochna

Witam na naszym blogu!

Zapewne trafiłeś tutaj przez przypadek, gdy szukałeś czegoś zupełnie innego, zgadłam?

Jednak trochę zainteresowała cię ta prosta stronka, gdyż postanowiłeś podjąć się przeczytania jednego z zamieszczonych tutaj postów.
No to co, podoba się?
Może tu kiedyś wrócisz?
Mam nadzieję, że tak uczynisz.
Albo mam lepszy pomysł: zapamiętaj nazwę tego bloga. Wchodź tutaj codziennie, komentuj i oceniaj posty. Będzie mi niezmiernie miło.

Chętnie też pokoresponduję na Gadu-gadu. Swoją nazwę mogę podać w komentarzu.

Ale czy ktokolwiek chciałby pisać z osobą, której nawet nie zna? Nie wie o niej ani jednej rzeczy?
Oczywiście, że nie!

Pozwólcie, że teraz się przedstawię.

Nazywam się Dobrochna i liczę sobie prawie 12 wiosen. Urodziny obchodzę 5 września, czyli za niedługo. Mam zielone oczy i proste, blond włosy.
Ludzie uważają mnie za serdeczną i miłą osobę, która jest zawsze skora do pomocy. Oczywiście to tyczy się tylko osób, które lubię i mam z nimi raczej przyjacielskie stosunki. Umiem być też wredna i opryskliwa dla moich wrogów. Nie mam najlepszej przyjaciółki, tylko dwie dobre koleżanki. Z każdą spędzam dość dużo czasu w szkole, ale na tym kończy się nasza relacja.
Jestem czwórkową i piątkową uczennicą, ale to nie oznacza, że nie trafi mi się czasem trója.
Skoro jesteśmy już przy temacie szkoły- moim ulubionym przedmiotem jest angielski, a znienawidzonym matematyka.
Kocham czytać książki i pisać własne opowieści. Czasami też potańczę, aczkolwiek nie uważam tego za moją pasję.
Często rysuję, jest to mój sposób na stres. Często robię to w programach graficznych, ponieważ mam mega dziadowskie kredki nadające się tylko do przetworzenia ich na inny, lepszy artykuł.
Trudno mi się nimi rysuje i cieniuje, co ciut ogranicza moje umiejętności w tym kierunku, jeżeli oczywiście takowe posiadam.
Marzą mi się promarkery albo inne, równie dobre i nie zostawiające smug markery. Jednak są one trochę za drogie jak na mój budżet, (30 złoty miesięcznie) a rodzice nie zgadzają się na takie "gówienko".
No cóż... za 10 złotówek mogłabym kupić 12 sztuk normalnych pisaków lub jednego, drogiego markera.

Co do zwierząt-nie mam żadnego psa ani kota.
Pod moim czujnym okiem pływają jednak rybki.
Mam dwie-jedna nazywa się Lilly, a druga Biszkopt.

Wolałabym jednak mieć jakiegoś futrzaka. Marzę o puszystym kocie, który spałby w nocy na moim łóżku i siadał mi na kolanach, gdy ja pisałabym posta na tego bloga.

Ja Weronika jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami od przedszkola.

A jakie są wasze zwierzakowe marzenia?

Do zobaczenia w następnej notce!
Pa!

Babcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz